Kreml: Rosja będzie zmuszona odpowiedzieć na działania Norwegii
– To powód, by podjąć dodatkowe środki w celu zapewnienia naszego bezpieczeństwa. Ministerstwo obrony, a także inne odpowiednie agencje, pracują nad tym – oświadczył w poniedziałek (7 września) Pieskow, cytowany przez agencję RIA.
Wcześniej ambasador Rosji w Oslo Nikołaj Korczunow ogłosił rozmieszczenie norweskich systemów dalekiego zasięgu w pobliżu granicy. Cztery południowokoreańskie samobieżne haubice K9 o zasięgu do 40 kilometrów, z planami zwiększenia go do 120 kilometrów w przyszłości, zostały rozmieszczone w przygranicznym okręgu Finnmark na północy Norwegii.
Kolejna dywizja artylerii planowana jest w okręgu Troms. Znajdzie się ona – zdaniem strony rosyjskiej – w zasięgu Floty Północnej i strategicznych obiektów na Półwyspie Kolskim.
Norwegia, członek NATO, wzmacnia swoje siły zbrojne w celu odstraszania. Kreml zapewnia, że Rosja nie stanowi dla nikogo zagrożenia, ale nie zignoruje działań, które potencjalnie zagrażają jej interesom.
Norwegia zajęła rosyjski statek. Kreml grozi odwetem
Stosunki między oboma państwami zaostrzyły się na początku września, po tym jak norweskie władze zatrzymały rosyjski statek badawczy Profesor Mołczanow, który przebywał w porcie w Barentsburgu na archipelagu Svalbard.
Decyzja została podjęta na wniosek ukraińskiego państwowego koncernu energetycznego Naftogaz, który próbuje wyegzekwować od Moskwy odszkodowanie za przejęte po aneksji Krymu aktywa.
Rosja zdecydowanie zaprotestowała przeciwko działaniom Norwegii. Władze w Moskwie określiły zajęcie statku jako "piractwo". Domagają się jego zwolnienia i grożą podjęciem kroków prawnych. Prezydent Władimir Putin nazwał działania strony norweskiej "terroryzmem państwowym".
Sprawa ma dodatkowy wymiar ze względu na szczególny status Svalbardu. Archipelag należy do Norwegii, ale na podstawie traktatu z 1920 r. Rosja zachowuje tam określone prawa gospodarcze i utrzymuje własną osadę w Barentsburgu.